Samochody ciężarowe od lat uważane są zmorę polskich dróg. Ich ciężar sprawia, że w dużym stopniu niszczą asfalt, przez co ulice szybciej się rozpadają. Liczne dziury w dużej mierze są właśnie efektem jazdy ciężarówek. Jednocześnie, nie wszystkie one mogą poruszać się autostradami ze względu na określone trasy. Ponadto, właściciele samochodów wielokrotnie chcą unikać myta, a niektórzy kierowcy szukają skrótów przez mniejsze miejscowości, ponieważ zależy im na krótszym czasie dotarcia do celu. W rezultacie, drogi są zniszczone, a ich remonty niewiele dają, gdyż sytuacja regularnie się powtarza. W związku z tym, rozpoczęto nawet akcję „Tiry na Tory”, która ma skłonić państwo do podjęcia decyzji o tym, że auta ciężarowe będą poruszały się jedynie wyznaczonymi trasami prowadzącymi torami kolejowymi.
Nic dziwnego, że rozważa się taką decyzję, ponieważ ze względu na ogromny ciężar, samochody tego typu oddziałują na jezdnię z siłą wiele tysięcy raz większą niż samochody osobowe. Np. samochody ciężarowe marki Volvo wraz z załadunkiem niejednokrotnie osiągają maksymalną wagę nawet 26 ton, a kilkanaście ton jest średnim wynikiem uświadamiającym nam potęgę tych pojazdów. Waga ciężarówek marki Mercedes waha się w granicach od kilku do 10 ton, a z załadunkiem wynik jest jeszcze wyższy. Takie parametry powodują, że nie da się zapobiec niszczeniu dróg. Jadąc nimi w ciepłe dni, powoduje się mocniejsze ugniatanie asfaltu, który w końcu pęka i rozchodzi się. W zimne dni pęka on, ze względu na to, że od chłodu twardnieje, zmienia się jego wewnętrzna struktura, a duży nacisk zwiększa siłę rozpadu cząsteczek, które składają się na asfalt.